Pracowałem w zakładach mięsnych w Anglii. W pierwszej fazie marynowano mięso solą a po dwóch tygodniach maszyna z tysiącami igieł wbijając się w mięso wstrzykiwała mieszankę smakowo-aromatyczną, która takiemu samemu kawałkowi schabu nadawała inny smak. Mieszanek było kilkanaście i choć wszystkie wyglądały tak samo smakowały zupełnie inaczej. Anglicy nie marynowali mięsa przyprawami bo wszystko było chemiczne. Nawet wędzili wsypując proszek do specjalnej maszyny.
Szedłem kiedyś ścieżyną przez las...